Cinque Terre – miasteczka zawieszone na klifach

Jak już wspominałam w poprzednim poście, następnym punktem naszej wycieczki było niesamowite Cinque Terre. A cóż to takiego? Jest to nazwa fragmentu riwiery liguryjskiej na którym znajduje się pięć miejscowości Monterosso, Vernazza, Riomaggiore, Corniglia i Manarola. Co ciekawe Cinque Terre wraz z Portovenere i wyspami Palmaria, Tino i Tinetto w 1997 roku zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO. Odwiedziłyśmy dwa z pięciu miasteczek: Monterosso i Manarole.

Monterosso to dość małe miasteczko, bardzo urocze, jednak przy takiej pogodzie i ilości czasu  jaką miałyśmy, niezbyt wiele jest tam do zobaczenia. Zapewne gdybyśmy pojechały tam na własną rękę, zobaczyłybyśmy z bliska pozostałości średniowiecznego zamku oraz pojechały do położonej obok Vernazzy. Jednak starczyło tylko czasu na przejście się  nadmorską promenadą.

DSC_5494b

DSC_5493s

DSC_5632s

DSC_5636s

Bez nazwy 6

Miasteczka są doskonale skomunikowane, pociągi jeżdżą praktycznie co chwile, a całodniowy bilet, który jest wielokrotnego użytku, kosztuje około 6 Euro. Można do woli jeździć pomiędzy miasteczkami i odkrywać uroki każdego z nich po kolei. Właśnie jednym z takich pociągów dostaliśmy się do następnego miasteczka o nazwie Manarola.

Miasteczko słynie z Ulicy Miłości, która łączy je z Riomaggiore. Jest wręcz stworzona do romantycznych spacerów szczególnie o zachodzie słońca – to musi dopiero robić wrażenie! Niestety nie było nam dane przejść się nią ponieważ od jakiegoś czasu droga jest zamknięta. Może kiedyś będzie jeszcze szansa przejść się nią z ukochanym ;)

DSC_5645s

DSC_5648s

Dotarłyśmy do malowniczego punktu widokowego na miasteczko. Podziwiam ludzi mieszkających tam na co dzień, szczególnie podczas sztormów. Podczas naszego pobytu fale uderzały z niesamowitym impetem o skały robiąc dużo szumu, a to nawet nie była namiastka sztormu. Jednak, jakby nie było, widoku z okna można tylko pozazdrościć. Każdego dnia inny zachód słońca, chyba nic innego bym nie robiła tylko patrzyłabym się przez okno ;-)

DSC_5662b

DSC_5661s

DSC_5641s

Portofino & Santa Margherita

Za oknem szaro i ponuro, trudno uwierzyć w to, że nie długo spadnie pierwszy śnieg. W takie dni  przyjemnie jest powrócić do wakacyjnych wspomnień i dzięki temu troszkę się rozgrzać.

W miejscowości Santa Margherita byliśmy przelotem, ponieważ z tego właśnie miejsca mieliśmy prom do Portofino. Musieliśmy się bardzo spieszyć, ponieważ program zwiedzania tego dnia był bardzo napięty, a wizyta w pięknym Portofino była zorganizowana dodatkowo przez naszą pilotkę. Z tej też przyczyny, Sante Margherite zobaczyliśmy tylko na odcinku dworzec kolejowy – port. Ale musicie przyznać, że nawet ten krótki odcinek ma nieodparty urok :)

DSC_5505s DSC_5517 kopia DSC_5520s DSC_5522 kopia

Jak tylko usłyszałyśmy, że będzie możliwość popłynięcia do Portofino od razu wpisałyśmy się na listę chętnych. Portofino bardzo rzadko znajduje się w programach wycieczek biur podróży,więc był to ogromny bonus całego pobytu we Włoszech. Pogoda była całkiem niezła, chociaż na  promie bardzo wiało, widoki rekompensowały wszelkie niewygody oraz pośpiech jaki towarzyszył całej wycieczce. Wille zawieszone na klifach robiły ogromne wrażenie, a samo wpłynięcie do portu w Portofino dosłownie mnie zatkało.

Bez nazwy 4

DSC_5622 kopia

DSC_5612 kopia

DSC_5595 kopia

DSC_5574 kopia

DSC_5571 kopia

DSC_5555s

Bez nazwy 5

Nie miałyśmy za wiele czasu w samym miasteczku. Nie chciałyśmy się spieszyć i ganiać z wywieszonym językiem, bardziej nam zależało na tym aby poczuć klimat tego uroczego miejsca. Weszłyśmy jedynie na wzgórze, gdzie znajduje się kościół San Giorgio i punkt widokowy. Resztę czasu poświęciłyśmy na spacerowaniu wąskimi uliczkami oraz jedzeniu lodów. Były to najlepsze (i najdroższe ;) ) lody jakie kiedykolwiek jadłam.

Bez nazwy 3

Bez nazwy 1

Tego samego dnia pojechaliśmy zobaczyć Cinque Terre, ale o tym w następnym poście ;)

Miłej niedzieli!